0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jeżeli myślisz, że miłość to kwiatki, miłe słówka, romantyczne kolacje, prezenty, to jesteś w błędzie. No może ok, w pewnych wypadkach są to gesty świadczące o miłości, ale nie o to chodzi jeżeli chcemy zagłębić się w temacie.

Miłość to coś więcej niż tylko gesty tego typu. Miłość, to naprawdę małe gesty, które otaczają Cię na co dzień. Miłość to wcale nie są motyle, nieustanna euforia i uniesienie. Miłość to nie omdlenia na sama myśl o obiekcie miłości. Jeżeli nie oburzają Cię moje spostrzeżenia nie uciekaj, pozostań ze mną do końca wpisu.

Jeżeli myślisz, że kochasz tylko jedną konkretną osobę, to jesteś w błędzie, bo kochasz cała masę ludzi, ale darzysz ich innym rodzajem miłości.

Najpierw kochasz rodziców. Jeżeli trafiłeś dobrze, tak jak mi się trafiło, to rodzice są dla Ciebie jednymi z ważniejszych osób w Twoim życiu. Są dla Ciebie drogowskazem. Ich miłość jest dla Ciebie inspiracją i daje Ci wiarę, że ludzie naprawdę mogą się dobrać raz, a konkretnie. Owszem bywają jakieś kłótnie, jeżeli można je tak w ogóle nazwać- bywają nieporozumienia- to raczej zdecydowanie to słowo. Bywają problemy, ale rodzic taki jak Mój, nigdy nie pozwoli Ci na odczucie tego na swojej skórze. Ich miłość do Ciebie jest piękna, ale bywa równie męcząca. Chcą Cię obronić przed każdym złem tego świata, chuchają na Ciebie, złoszczą się gdy robisz coś wbrew nim. Czasem doprowadzają Cie do furii, złościsz się na nich, krzyczysz, ale koniec końców i tak ich kochasz, bo bez nich nie byłbyś tym kim jesteś. Bo to oni Cię ukształtowali, kochali, dbali. Także kochasz ich każdego dnia, mimo iż nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jest to miłość „codzienna”, nie odczuwasz motyli, euforii, ale gdy zdarza się im coś przykrego i Tobie jest smutno- właśnie wtedy uświadamiasz sobie, że to co łączy Cię z Rodzicami, to właśnie miłość.

Jeżeli nie jesteś jedynakiem, to kochasz swoje rodzeństwo. Tak, to samo, które doprowadza Cię do szału, z którym się bijesz, które wmawia Ci, że jesteś adoptowany. Tak to wszystko prawda, jeżeli jesteś najmłodszym z całej zgrai. Ja, dziecko nr 3 (cale szczęście i ostatnie) doświadczyłam od starszego rodzeństwa wiele przytyków przykrości, jeżeli tak to można nazwać, ale taka jest kolej rzeczy. Rodzeństwo takie już jest, ja również nie bywałam im dłużna mimo sporej różnicy wieku. Dzięki nim nauczyłam się być po prostu twardą. Nauczyłam się, że gdy byłam bezbronna wobec świata mogłam na nich liczyć. Gdy ktoś mi dokuczał, Oni bronili. otaczali mnie swoją opieką, nie raz byli moją siłą, dosłownie mówiąc- wprali nie jednemu mojemu koledze. Wykłócaliśmy się o masę bzdetnych rzeczy, biliśmy się nie raz,a mimo to kocham ich. Miłość między rodzeństwem jest jak miłość do rodziców, nie zawsze zdajesz sobie z niej sprawę, ale ona jest. Gdy ktoś wkracza na ich teren budzi się w Tobie Lwica, Tobie wolno ich wyzywać, ale biada jeżeli ktoś zacznie przy  Tobie wytykać ich przywary. Giń człowieku! Albo po prostu zjeżdżasz delikwenta od góry do dołu, bo Twoje rodzeństwo jest nietykalne.

Także kochasz już co najmniej 3 osoby.

Kochasz Dziadków. Mimo trudnych chwil. Cholernych wybojów i mega trudnych spraw jakie zdarzają się w rodzinach, bo niestety nie każdy ma idealnych dziadków. W końcu 25% Ciebie to cześć jednego z Twoich dziadków.  Także kochasz ich i mimo, że nie jest to tak do końca pewne, uświadamiasz sobie to w ciężkich chwilach, tak jak to było w moim wypadku. Uświadamiasz to sobie, gdy Dziadek ląduje w szpitalu, a Ty podświadomie czujesz, że to ostatnie dni jego życia i masz cholerną rację, mimo iż nie chcesz jej mieć. Stoisz przy szpitalnym łóżku, widzisz ludzi naokoło siebie, każdy smutny, każdy rozszarpany na kawałki, tak samo jak i Ty. Widzisz człowieka bliskiego śmierci- na samo wspomnienie do oczu napływają mi łzy- i wiesz, że, Go kochasz. Widzisz tych wszystkich ludzi, bliskich, rodzinę- każdy z  nich przeżywa to samo. Uświadamia sobie, jak bardzo kocha tego kruchego staruszka. Właśnie w takich momentach uświadamiasz sobie, że kochasz Dziadków, nawet jeżeli nigdy nie mówiłeś o nich  jak o ideale, bo w takich momentach, w tym momencie, to nie ma znaczenia. Pozostają emocje, które Cię zalewają. Pokazują, że nie jesteś twardy, jesteś człowiekiem, delikatnym, uczuciowym tworem. Kochasz, bo tak zostaliśmy stworzeni.

Gdy zostajesz ciocią, wujkiem kochasz dzieci swojego rodzeństwa. Małe szkraby uświadamiają Ci bardzo wiele, ile to wysiłku, trudu, ale no w końcu, to nie Twój „problem”. Kochasz te stworki mimo iż czasem doprowadzają Cię do szału. Uwielbiasz, kiedy po dniu spędzonym z malcem, Twoja siostra zabiera je do domu, a Ty możesz odpocząć- brzmię jak świnia, ale tak czasem bywa. Innym dniem z kolei tęsknisz za tym szkrabem. Kiedy nie widzisz tego małego łobuza i załącza Ci się tęsknota wiesz, że mimo iż bywa trudno, to kochasz i zabijesz jeżeli ktoś podniesie rękę na ta maludę.

Kochasz swoje dzieci, ale z braku własnych ten temat pozostawię. Nie wypowiadam się na temat mi nieznany.

Kochasz człowieka, który w Twoim życiu  pojawia się przypadkiem. Ustalmy, że przypadki w życiu się zdarzają i są nieodzownym elementem naszej egzystencji.
Kiedyś myślałam, że miłość to właśnie te wspomniane prędzej motyle. Nieustanna euforia i chęć podtrzymywania jej, jednak to była wizja człowieka niedojrzałego… Człowieka nie do końca świadomego, pełnego wizji i marzeń trochę zbyt dalekich od rzeczywistości. Gdy dojrzewasz i w końcu  uświadamiasz to sobie, wiesz, że żeby kochać kogoś, kto nie jest członkiem Twojej rodziny w cale nie musisz czuć nieustannej euforii. Kochasz, gdy ktoś z zupełnie obcego człowieka staje się człowiekiem, na którym Ci zależy. Gdy troszczysz się o ta osobę bardziej niż o siebie. Gdy nie potrafisz objąć słowami dlaczego właśnie On/Ona. Gdy uświadamiasz sobie, że miłość, to wolność, a nie złota klatka. Gdy wiesz, że kontrola, to takie mentalne podduszanie. Gdy wiesz, że nigdy nie poświęcisz własnych zainteresowań, że nie zrezygnujesz z siebie dla drugiego człowieka. Bo jeżeli ktoś zakochuje się w Tobie właśnie takim jakim jesteś, odbierając Tobie Twoje pasje sprawia, że nie jesteś już człowiekiem, którego pokochał. I Ty również o tym pamiętaj- nie zabijaj człowieka ważnego dla Ciebie. kibicuj, nie krytykuj. Jeżeli coś co sprawia Mu/Jej radość irytuje Cie, to wcale nie jest to miłość. Akceptujesz albo wszystko, albo akceptujesz to, żeby zwrócić drugiej stronie wolność.
Miłość, to uczucie wypełniające Ciebie od środka, sprawiające, że w nawet najsmutniejsze dni znajdujesz promyczek szczęścia. Ukojenie w ramionach, słodycz pocałunków.
Miłość nie jest ani łatwa, ani nie opiewa w same radosne dni. Miłość rodzi się w bólach. Kochasz kogoś, gdy akceptujesz jego wady, gdy irytuje Cię zachowanie, gdy czasem masz ochotę udusić, ale wiesz, że bez tego człowieka będziesz nieszczęśliwy.

Tylko szczęściarze trafiają za pierwszym razem. Czasem to, co wydaje się być miłością, okazuje się stratą czasu, jedną wielką gonitwą. Dopiero gdy przestajesz gonić trafiają Ci się piękne rzeczy, znajdują się właściwi ludzie. Gdy otwierasz się na świat świadom swojego ja, świat odpowiada i czasem tą odpowiedzią jest człowiek który sprawia, że uśmiechasz się mimo łez.

Miłość to, to co nadaje życiu sens. Ma wile barw i wiele twarzy i niestety nie zawsze jesteśmy jej świadomi.