0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zaniedbany przeze mnie cykl, o ile można tak nazwać 2 posty które połączyła jedna idea- czyli czego nie lubię u ludzi, doczekał się kolejnej odsłony.

Szczerze nie cierpię wręcz ludzkiej zawiści,a co się z nią wiążę, nie cierpię również wymyślania plotek i obmawiania ludzi.

Nie wiem czy jest to spowodowane pędem Świata, tym, że Nasza codzienność znacznie różni się od codzienności poprzednich pokoleń i gna coraz bardziej na zachód. Nie żebym miała jakieś pretensje co do tego, że coraz bardziej określa Nas  stwierdzenie kultury zachodu- bo jest to jak najbardziej pozytywne. Osobiście cieszy mnie poprawiająca się sytuacja, rozwój w praktycznie każdej dziedzinie życia i być może dlatego nie rozumiem ludzi, których wypełnia gorycz i zawiść.

Każdy ma marzenia. Każdy ma plany. Jednym się udaje za każdym razem, innym udaje się czasem, a jeszcze innym nie udaje się praktycznie nigdy. Ludzkość nauczyła się nie cieszyć z sukcesów innych. Życie jest jednym wielkim konkursem i każdy kto nie jest Nami jest rywalem. Powodzenie innych odbieramy jako własną porażkę, bo skoro Jemu się udało, to najprawdopodobniej zabrał tą szansę Mnie. I jest to błędne koło. Samonapędzająca się spirala zawiści, która z czasem może przybrać barw nienawiści.

Tak trafnie określana barwa „polskości”, czyli żółć.

Każdy komu uda się odnieść sukces musi być obgadany, musi zostać dorobiona teoria. Niech sukces odniesie kobieta, to już zawistne oko obmówi: „zapewne para się nierządem”. Obiera się najgorsze z możliwych scenariuszy. Sąsiad kupił nowe auto- pewnie nakradł, albo jest w mafii.

Szczerze ludzie nauczmy się cieszyć gdy komuś coś się uda. Jeżeli nie cieszyć, to nauczmy się tolerować, brać na chłodno. Nie gorączkujmy się, nie trudźmy się. Nie pozwalajmy sobie na pogrążanie się w niskiej samoocenie, która pcha Nas w objęcia zazdrości.

The end.