0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Social media- „fejsbooki, instagramy”, telefony komórkowe, GPS’y, to współczesne narzędzia kontroli.

Kontrolujemy i sami jesteśmy kontrolowani.

Zgodzić można się, że sami jesteśmy sobie winni, bo zakładamy konta, przez co jesteśmy osiągalni, namierzalni i ogólnodostępni. Podajemy siebie na tacy i równie często sięgamy do tej tacy, gdy brak Nam umiaru i trzeźwego podejścia do rzeczywistości.

Kontrolujemy, gdy wchodzimy w niepewne relacje. Odchodzimy od zmysłów, gdy te relacje budujemy na szybko, byle jak, z kim popadnie.

Gdy pragnienie relacji, jakiejkolwiek relacji z człowiekiem, jakimkolwiek człowiekiem- to jednego możemy być pewni- TO NIE MA SENSU i nigdy nie będzie go miało.

Pragnienie posiadania kogoś na „własność” przysłania wszystko inne, gubi zdrowy rozsądek, a koniec końców sprawia, że człowiek gubi się sam w sobie.

Dla mnie osobiście zagadkowe jest pytanie: co pcha ludzi w macki obsesji kontrolowania innych? Coraz częściej ludzie wiążą się ze sobą z przymusu, gdyż szukają czegoś na siłę, a jak to bywa z rzeczami robionymi na siłę nie są one trwałe, tak, więc związki sklejane na szybcika charakteryzują się brakiem podstaw. Ludzie przebywający w nich czują się niepewni, bo podświadomie wiedzą, że z druga osobą nie łączy ich praktycznie nic poza chwilową fascynacją. Ich związki, to reakcja chemiczna, odpowiedź na bodziec w postaci: ” wow, ale ma cycki, chyba się zakochałem”, ale czy za tym biustem idzie osoba, z która milczysz w przyjemności, czy jego fajna fura gwarantuje, że czujesz się kochana? Wątpię!

Związki na siłę budzą bodziec „maniaka”! Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Niezależnie od dziedziny życia jaką byśmy się zajęli odpowiedź będzie podobna. Wszystko, czego nie jesteśmy pewni, co budzi w Nas poczucie niepokoju prowadzi do powstawania lęku. Jedni sobie z tym radzą inni- trochę gorzej.

Tak, więc mając ludzi, którzy na dobrą sprawę nie wiedzą, bądź nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego są razem plus jedno z nich ma zadatki na tyrana otrzymujemy koktajl Molotov’a. Związek jest zawartością butelki, osobowość skłonna do kontroli jest zapalnikiem, a żar koniec końców rozsadzi cały ładunek i albo skrzywdzi kogoś z tej dwójki, albo wyrzucony dość szybko i daleko, wybuchnie w bezpiecznej odległości.

Kontrolując drugiego człowieka dusi się go. Kobiety duszą mężczyzn i mężczyźni duszą kobiety- na to nie ma złotego środka, czy rady.

Chore relacje, to chorzy ludzie popadający ze skrajności w skrajność. To ciągła przeplatanka uniesień i upadków, kłótni i rozejmów. Rozejmy podejmują Ci słabsi, Ci kontrolujący nie czują się w żaden sposób winni, dlatego też nie czują potrzeby wyciągania ręki jako pierwsi. Huśtawką emocjonalna owijają drugą stronę wokół palca, owijają do momentu, aż zaczyna doskwierać brak tchu. Podsuszanie takie mylone jest z euforią uczuć, z motylkami. Powolne umieranie brane jest za miłość.

Kontrolujemy nawet wtedy, gdy dopiero zaczynamy dostrzegać drugiego człowieka, gdy każdą chwilę z życia innej osoby kolekcjonujemy niczym znaczki w klaserze. Gdy próbujemy złapać ptaszka do klatki, mimo iż nie ma on najmniejszej ochoty w niej się znaleźć.

Cel przysłania całą resztę- liczy się tylko to, co w danej chwili chcesz osiągnąć. Zainteresowanie przeradza się w psychozę. Piszesz, dzwonisz, by przez 24 godziny na dobę wiedzieć gdzie znajduje się obiekt Twojego zainteresowania, gdy to zainteresowanie nie jest odwzajemniane natarczywie próbujesz je wzbudzić. Wysyłasz 20 wiadomości pod rząd, dzwonisz w słuchawce słysząc jedynie głuchy dźwięk wybierania numeru, bądź odgłos odrzuconego połączenia- wtedy albo trzeźwiejesz, albo stajesz się groźny, naprawdę groźny.

Ludzie z upatrzonym celem wzbudzają w Nas strach, dla nich środki nie mają znaczenia, jeżeli tylko doprowadzą ich do punktu docelowego. Zaślepieni rządzą nie widzą, że ich działania nie mają najmniejszego sensu.

Każdy z Nas spotkał się w swoim życiu w kimś, kto pochłonięty był/ jest przez manie kontrolowania, bądź zna kogoś, kto borykał się z takim problemem. To nie jest jedynie fanaberia widywana w telewizji, to nie historia z filmów. Tacy ludzie żyją wokół Nas, czasem w ukryciu, czasem na widoku, a w najgorszym wypadku stajemy się obiektem takiej wątpliwej pasji. Najczęściej, gdy tylko ją dostrzegamy nie reagujemy, udajemy, że nic nie widzimy, popadamy w znieczulicę. Wzrok odzyskujemy, gdy jest już za późno, a biec zaczynamy, gdy dosięga to i Nas.

Pytanie: dlaczego ludzie popadają w manie kontrolowania pozostanie chyba bez odpowiedzi, bo mimo szczerej chęci ogarnięcia tego rozumiem nie jestem w stanie ogarnąć tego chociażby w kawałku.