0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Po raz pierwszy  dokonuję recenzji książki. „Najpierw mnie pocałuj” autorstwa Lottie Moggach to książka opowiadająca po prostu o współczesności. Być może nie jest historią o standardowym uzależnieniu od internetowego życia, ale pokazuje jak łatwo dać się oszukać w sieci.
Po pierwszych kilku stronach miałam zamiar się poddać, zbyt częste lawirowanie między różnymi płaszczyznami czasowymi oraz rozpoczynanie i nie kończenie wątków sprawiło, że na kilka porządnych dni zostawiła ją na blacie stolika. Dość krzykliwa okładka nie dała o sobie jednak zapomnieć i fakt: Jak już wydałaś na nią kasę, to weź ją przeczytaj! No i w końcu ponownie wzięłam ja do ręki.

Nadszedł ten moment, w którym fabuła wciągnęła mnie na tyle, że nie byłam w stanie odłożyć jej, póki nie dowiem się jak kończy się ta historia. Właśnie za takie momenty kocham książki, ale szczerze mówiąc miałam nadzieję, że będzie to prędzej niż na około 183 stornie.

Młoda dziewczyna, Leila, po śmierci matki”próbuje” ułożyć swoje życie, o ile próby przetrwania i gnicia w mieszkaniu można nazwać próbą ułożenia swojego życia. Współczesne błogosławieństwo zwane Internetem daje jej ułudę, że znalazła swoje miejsce na Ziemi. Znalazła misję. Pochłonięta ideami daje wciągnąć się w misterny plan. Ma w sieci podszywać się pod trzydziestokilkuletnią kobietę, Tess, która pragnie popełnić samobójstwo, ale nie chce zasmucić ani rodziny, ani przyjaciół. Dlatego też Leila wciela się w Tess. Nie będę psuła fabuły opowiadając dokładnie całą historię, bo jest to książka, którą mimo wszystko warto przeczytać.

„Najpierw mnie pocałuj” to antylekcja- jak być naiwnym w sieci. Możesz mieć najczystsze intencje i przysłowiowe serce na dłoni. Możesz mieć otwarty umysł. Możesz poszukiwać swojego miejsca, zrozumienia, możesz czuć przynależność do społeczności portali. Możesz mieć znacznie więcej, ale to nie zastąpi Ci prawdziwego życia. Kontaktu z żywym człowiekiem. Łatwiej bowiem zweryfikować czyjeś słowa, jeżeli możesz spojrzeć tej osobie prosto w oczy. Wiesz czy zaoferowane Ci uczucia to prawda, czy ułuda mydląca Ci oczy. W realu łatwiej jest nam odczytać człowieka, niż wyczytać jego intencje z wiadomości Nam wysyłanych.

Coraz częściej godzimy się na zastąpienie żywych relacji relacjami z plastikiem i szkłem, czy to komputera, czy telefonu. Godzimy się na daleką „bliskość”, a wszystko przez to, że zapomnieliśmy o tym jak słuchać i mówić oraz rozumieć drugiego człowieka. Zafiksowani na samych sobie szukamy słuchaczy, a nie towarzyszy. Internet dobrodziejstwo ludzkości zamiast zbliżać Nas do siebie pozwoliło Nam na zbudowanie własnych stref komfortu z których klikamy – albo dlatego, że boimy się otworzyć, albo boimy się, że ktoś Nas rozszyfruje i okaże się, że tylko gramy, a nie jesteśmy autentyczni.

Warto uważnie przeczytać „N.m.p.” i samemu wyciągnąć z tego wnioski. życzę miłej lektury.