0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Świata na siłę nie zmienisz, chociażbyś miał się z……, chociażbyś naprawdę się starał. Na siłę nie zmienisz też człowieka i o ile powinno to być w miarę jasne w odniesieniu co do drugiego człowieka, to czasem mniej jasne jest to, że sami siebie tez nie zmienimy,a przynajmniej radykalnie.

Jeżeli chodzi o Nas, to możemy zmienić się jedynie krok po kroku, możemy zmieniać się wizualnie, zmieniać w znaczeniu rozwijania, ale jest pewna sfera Naszego JA, której nigdy nie zmienimy. Są to podstawowe wartości i dążenia, czyli fundamenty Naszej osobowości, która kształtowała się i zmieniała przez lata, ale jej podstawa zawsze była i jest niezmienna.

Na fundament składają się Nasze geny, preferencje do różnego typu zachowań, wychowanie, kultura, społeczeństwo. To czy Mama miała dla Nas czas, czy na co dzień otaczała Nas miłość, czy obojętność. Czy byliśmy zauważani jako małe szkraby. Czy uczono Nas szacunku do innych i samych siebie. To i wiele innych czynników jest podstawą tego kim jesteśmy.

Czy jesteśmy podatni na wpływy i manipulację zależne jest od życiowych przeżyć i od zdolności nauki na własnych błędach, bo tego Mama Nas nie nauczy.

Niby każdy to wie, ale… No właśnie, ale czasem spotykają Nas sytuację, w których zapominamy o tym wszystkim. Zapominamy o tym, że Świat jest różny, że ludzie są różni.

Spotykają Nas ludzie, albo to raczej My ich spotykamy, którzy wnoszą w Nasze życie zachwyt. Fascynacje. Chłoniemy ich jak gąbki, są tacy… Tacy, że chcemy ich więcej, że po prostu łakniemy ich w swoim życiu. I to nie raz po raz, w połowie roku na dni parę, czy raz w roku na zaledwie kilka godzin. Łakniemy ich częściej, bo po prostu jesteśmy egoistami, bo przy nich czujemy się dobrze i chcemy się tak czuć częściej. Chcemy spijać każde słowo z ich ust i łapać każde spojrzenie. Chcemy być irracjonalni, nielogiczni, chaotyczni. Chcemy po prostu być, a Oni nam to dają.

Fascynuje Nas ich różność, wręcz egzotyczność. Pociąga intelekt. Niejednokrotnie i uroda nie grzeszą. Kontakt jest niczym narkotyk, a gdy Nam go brak błądzimy palcami po meandrach nieskończoności w poszukiwaniu. Nadstawiamy uszu. Czekamy.

Zaczynamy trzeźwieć, gdy idziemy na odwyk, ale jak to bywa z odwykami nim będziemy znów „zdrowi” przechodzimy ciężki stan. Właśnie w tym stanie pojawia się myśl,że może jednak uda Nam się coś zmienić, że pasuje Nam taki, a nie inny układ. Że możemy czekać za tym kilkudniowym co półrocznym spotkaniem, Że dzielnie damy radę.

Jeżeli jesteśmy chociaż trochę zdroworozsądkowi w nałogu i ogólnie bez niego też jesteśmy rozgarnięci,to wiemy, że drugiej strony nie zmienimy i nawet nie chcemy jej zmieniać. Chcąc bronić dostępu do dragu milczymy, nie konfrontujemy Naszych oczekiwań tak innych od drugiej strony. Nie mówimy, bo wiemy, że nie możemy mieć żadnych oczekiwań, bo przecież to tylko fascynacja. Porywający nurt rzeki.

Trzeźwiejemy. Czasem boli, czasem nie. Czasem zagryzamy zęby na wargach, a czasem pokazujemy je w uśmiechu. Trzeźwiejemy gdy wiemy, że Nasze fundamenty są sprzeczne.

Próbując na siłę ugiąć fundamenty, próbujemy złamać sami siebie. Pytanie tylko kim się staniemy jeżeli przestaniemy być sobą?…

….Czasem lepiej jest po prostu opuścić, odpuścić sobie łamanie siebie, bo lepiej jest trzeźwieć, niż zapomnieć kim się jest… Być egoistą i pomyśleć o sobie dobrze chociaż raz.