0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Złota rada do zapamiętania na przyszłość. po 8 godzinach pracy w mega cieple dwa lekkie piwka nie są dobrym pomysłem… No bo co z tego, że to prawie lemoniada, no ale tylko prawie, nawet po takim świat może lekko zawirować. Ale jak już się mleko wylało, no to po ptakach…. Piszę, bo dziś nie będe mieć zahamowań, dzisiaj nie będę starała się przemycić sama przed sobą półprawd, bo wirujący świat jest trochę bardziej przystępny. W tym momencie, nie interesuje mnie to, kto co i jak myśli. Jest dla mnie nieistotne czy czytając to masz mnie za idiotkę, czy nie. W wystarczające ilości sytuacji sama z siebię potrafię zrobić idiotkę, np w momencie gdy rozmawiam z kimś fajnym, zaczyna się lekka spinka, trzasne debilnym tekstem z dwa albo z dziesięć razy i voila… Idiotka wypisz wymaluj. Ciekawi mnie jedynie, że nie robię z siebie idiotki w momentach, w których totalnie mi nie zależy.. Kiedy rozmawiam z kimś, kto w ogóle mnie nie interesuje umiem być sobą, może dlatego przyciągam wariatów :P, a kiedy ktoś wyda mi się interesujący trzymam się jednego wątku jak opętana. No chyba, że naprawdę jestem idiotką… ale nie, no sam fakt, że dopuszczam myśl, że mogę nią być, musi świadczyć o tym ,że nią nie jestem… Uff, mogę żyć prawie spokojnie. Pozostaje pytanie, w którym momencie przystanę robić z siebie dziwoląga, bo w przeciwnym razie z takim, czy innym nieinteresującym mnie wariatem będę musiała związać się z musu… Nie ukrywajmy, tego bym bardzo nie chciała, bo ja przecież uwielbiam się nie podporządkowywać, jeżeli coś nie jest zgodne z tym, co mam w sobie, czy to z kodeksem wartości, czy poglądem na różne tematy. Nie dam sobie wmówić, że białe to czarne, a czarne to białe! Więc czemu mam dać sobię wcisnąć na siłę kogoś, kto jest dla mnie jak gazeta fakt… Czyli czymś czego ni kupuję i nie czytam od czasu do czasu jak przez przypadek wpadnie mi w rękę… Nie chce się na to godzić…

….na nijakość. Po co mam zabierać kogoś nijakiego, skoro dla kogoś innego może być on ideałem, nie zabiorę takiej szansy na szczęście. Problem by brać to co chcemy, a nie to co nam dają w tej akurat chwili. Nie zabierajmy ani sobie, ani innym szczęścia, bo cała magia w tym, żeby na odpowiednią osobę trafić w odpowiednim momencie życia, by nie minąć odpowiedniej chwili, w której strzeli nas czyjeś spojrzenie, gdy rozśmieszy nas niespodziewana wiadomość, gdy rozmowa (nawet ta pisana) wywoła w nas uśmiech na sam dźwięk oznajmiający masz wiadomość. Chyba każdy z nas, a w szczególności z młodego pokolenia, zna ten charakterystyczny brzdęk messengera z FB.

Najlepsze są te nieoczekiwane chwile, gdy ktoś poprawia Ci humor, gdy w jednej chwili zaczynasz niecierpliwie czekać na odpowiedź, gdy czujesz, że wszystko w Tobie jednak jest na właściwym miejscu, bo coś drgnęło… dało Ci promyk nadziei, że jesteś zdolny do odczuwania zwykłej radości, bo przecież wielkiego szczęścia nie osiągniesz jeżeli nie umiesz cieszyć się z małych chwil.

Małe kroki prowadzą nas przez całe życie kwestia by nie przegapić tych kroków, które prowadzą nas w zaułek zwany nową drogą, no i oczywiście by nie zrobic z siebie idioty/-tki właśnie w moemncie mijania tego zaułka, bo możemy nigdy się nie dowiedzieć, co kryło się na tej drodze. Czy to nowa droga? Czy może tylko skrót? A może mały przydrożny objazd?