0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Po całym męczącym tygodniu mogłabym w tym miejscu wylać żale, rozłożyć ręce, zamiast tego powiem jedynie, że cierpliwość jest cnotą, szczególnie jeżeli jesteś codziennym gościem w różnego rodzaju urzędach. Gdy pani nr 1 mówi A, a pani nr 2 mówi, że nie A, a Z. Skrótowy opis rzeczywistości. Dla tych, którzy twierdzą, że w urzędzie idzie załatwić coś szybko i konkretnie, mówię obudźcie się!

Ostatnio podzieliłam się „moją walką”, dziś wpis z goła inny.

Po takim czasie „zamknięcia”, izolacji od życia codziennego moim jedynym pragnieniem jest do tego zwykłego, codziennego życia wrócić. Znaleźć i zacząć nową pracę. Wstawać rano i mieć mobilizację. Wychodzić z domu, spotykać całą masę ludzi. Uśmiechać się do mijanych osób, czy maszerować z grobowa miną, bo akurat pogrążam się w rozmyślaniach. Wracać do domu, żyć. Gotować, jeść, piec. Śpiewać, tańczyć, wygłupiać się. Ćwiczyć, biegać. Dzielić czas z kimś bliskim. Wypełniać każdy dzień sobą, być pozytywną, szukać rozwiązań. Spacerować, trzymać za rękę. Śmiać się, całować. Złościć się, wyzywać. Mówić, słuchać, być.

Wydawać mogłoby się, że po tym półroczu popadnę w depresję, załamie się. Fakt miewam gorsze dni, bądź raczej gorsze chwile, jednak większość mnie to pozytywne światło, to nadzieja. To chęć jaśnienia, rozpromieniania. Bycia kimś, kto szuka rozwiązania, a nie wymówek.

Sama nie wiem skąd we mnie tyle siły