0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Wiesz jak to jest, kiedy wszystko upychasz?
Po kątach, po szafach, pod łóżkiem, w głębi siebie…
W pewnym momencie już brakuje miejsca, jest ciasno…
Albo może znasz sytuację, w której kropla drąży skałę?  Powoli małymi kroczkami, albo raczej małymi sączkami.. Czy wiesz, że Wielki Kanion kiedyś był tylko małym korytkiem, małej rzeki, a dziś skacząc z jego góry zdołałbyś się zabić na kilka różnych sposobów…
Tak samo jak z kanionem jest i z tamą. Wielka masywna ściana, odgradza wodzie drogę do swobodnego przepływu, do rozlania. Tama jak i to bywa z większością rzeczy nie jest „nieśmiertelna”, nie wytrzyma wszystkiego. Pewnego dnia zaczyna gdzieś nadpękać, przepuszcza pare kropel, a potem pod naporem całej siły (wody) po prostu pęka. Upada.
Tama znika, a nas zalewa, zalewa wszystko to, co chcieliśmy pogrzebać. Dociera do nas, że nic nie jest tak jakim chcielibyśmy by było.
Tama pęka. My pękamy. Tama znika, my zostajemy.